Nie jesteś zalogowany na forum.
-nie chce robic klopotu...to ty wymysliles to spa...ja sie zgodzilam mimo ze nie chcialam...bylam przygnebiona po naszych klotnisch, po wypadku i po smieci cioci...a jak juz wyjechalam to pierwsza widomoscia jaka miales dla mnie to ze jedziesz do diany...po prostu strzal w pysk. Zrobilam blad ze sie upilam....dziewcyzny tez przezywaly. Najbardziej Silvia...pozniej bardzo zle sie czulam, wiec silvia zawiozla mnie do kliniki na kroploqkw z witamin. Nie wiem co teraz...
Offline
No to ją wysłuchał- rozumiem... dobrze, że to nic poważniejszego... Chcesz teraz odpocząć? Albo coś zjeść, napić się? Może to ci pomoże wybrać co teraz powinnaś zrobić..
MIGUEL ARANGO / MASSIMO MORRONE
Offline
-Szkoda, ze mnie nie znasz...ze nie wiedziales ze wole z tych przykrych chwilac zostac z kims kogo kocham a nie szalec z kolezankami...moglam sie nie zgodzic to fakt, ale jak juz powiedzialam Lucii nie bylo wyjscia. Miguel, ty wcale mnie nie chcesz, prawda?-zapytala spokojnie
Offline
Uznał, że wiecej może nie mieć okazji, więc spojrzał na nią, potem podziwiał podłogę, a potem znowu na nią.- Nie...przykro mi, że tyle to trwało i oszukiwałem siebie i ciebie...
MIGUEL ARANGO / MASSIMO MORRONE
Offline
Od razu naplynely jej lzy do oczu i az sie zatrzesla -A ja...chcialam kochac ciebie zawsze i twoje dziecko....-powiedziala juz slabo. Ale wiedziala ze fslej niewytrzyma -pojde sie spakowac-i targala swoja walizke ze soba na gore i juz po drodze plakala zalamana
Offline
Pozwolił jej iść się spakować... został w salonie i usiadł na kanapie. Już widział jak jej znajomi są szczęśliwi, że mieli rację i od razu powinna była im wierzyć. W między czasie zadzowniła do miego Lucia, że Maria powinna być w domu albo w szpitalu w Meksyku.
- Wiem... jest w domu, nie przejmuj się... Porozmawiamy jak wrócisz do domu... baw się dobrze - powiedział i starał się nie myśleć, że czeka go jeszcze spotkanie z maryśką jak będzie schodziła na dół...
MIGUEL ARANGO / MASSIMO MORRONE
Offline
Pakowala sie roztrzesiona.
Miala jeszcze jedna walizke. Nie miala jak zapkowac swojej palety ale coz. Kupi nowa. Znalazla tez baransoletke od niego. Wziela ja do reki i scisnela. Plakala ale odlozyla ja na miejsce. Miala czerwone oczy ale juz nic nie mogla
Zrobic. Spaloala sie po jakims czasie i zeszla na dol.
Offline
to się podniósł z kanapy i nawet jej pomógł z walizkami. - Dokąd się wybierasz? Do ojca, Tony'iego czy Sylvii?- i musiał się bardzo starać, aby z odrazą nie wymienić ostatniej osoby ahhaha
MIGUEL ARANGO / MASSIMO MORRONE
Offline
-Nie wiem...-powiedziala z ledwowscia i robila przerwy ze y nie wybuchnac placzem. Brala glebsze oddechy -raczej..hhmm... do tonego, skoro stoi puste...
Offline
- Możesz tu zostać póki nie zdecydujesz.... - powiedział patrząc na nią.
MIGUEL ARANGO / MASSIMO MORRONE
Offline
-Pojde do tonego...no to...-jednak lezka jej pociekla ale szybko wytarla -Hmm...dziekuje za wszystko...za rekord...
Offline
- Maria... nie ma za co dziękować... Przepraszam, że nie okazałem się takim jakbyś chciała... Może gdybyśmy się spotkali w innym miejscu i czasie...
MIGUEL ARANGO / MASSIMO MORRONE
Offline
-jakbym wrocila jutro to jutro bys ze mna zerwal...bylby caly dzien -dowalila bo nie chciala sie rozklejac przy nim -wszystko na raz...-w koncu juz sie rozkleila ale wziela walizki i wyszla z jego domu
Offline
ehhh to wyszedł za nią. - Podwiozę cię, ok?
MIGUEL ARANGO / MASSIMO MORRONE
Offline
-Nie...nie...-powiedziala z placzem nawet sie nie odwrocila. Targala dwie torby za soba. Miala nadzieje ze gdzies dalej zlapie taksowe
Offline
- MAria na litość boską! Chyba możemy zachowywać się jak normalni ludzie...
MIGUEL ARANGO / MASSIMO MORRONE
Offline
Zostawila walizki i podeszla do niego wycierajac lzy z oczy-wiem ze w twoich planach juz nie istnieje...ale moze...jedna ostatnia minuta bez bolu..pozniej juz nikt nikogo nie zatrzyma, tylko minuta bez bolu.
Offline
- O czym ty mówisz? - zapytał nie wiedząc o co jej chodzi z tą jedną minutką.
MIGUEL ARANGO / MASSIMO MORRONE
Offline
-mozemy sie przytulic w ten czas...w ciszy...nie trzeba slow...
A mowila o piosenke ktora jest na plycie a nie skojarzyl. Un minuto sin dolor
Offline
- Możemy... może kiedy emocje opadną będziemy potrafili być przyjaciółmi...- dojebał jej jeszcze i ją przytulił korzystając póki miał jeszcze okazję.
MIGUEL ARANGO / MASSIMO MORRONE
Offline
To nie dojebal jej bez bolu ehhh dlatwgo wlasnie mial zamknax morde.
Ale sie tulila do niego
Offline
to ją tulił i nawet ją pocałował we włosy jak tak stali jak sieroty
MIGUEL ARANGO / MASSIMO MORRONE
Offline
To stala dluzsj niz minute, ale nie chciala juz mu czasu zabierac. Odsunela sie w koncu -Wiec...zegnaj...
Offline
- Lepiej będzie do zobaczenia zamiast żegnaj.... Na pewno będziemy się widywać na mieście...- powiedział patrząc na nią.
MIGUEL ARANGO / MASSIMO MORRONE
Offline
-To by bylo niepotrzebne...-odparla skoro nie chcial jej juz. Odwrocila sie i poszla do walizwk. Gdzies za brama zamowila taksowke i wsiadla w nia. Wtedy od razu sie rozkleila
Alw zdolala podac adres wiec pojechali
Offline